środa, 24 kwietnia 2013

Impreza nadal trwa


- A tak w ogóle, co to był za koleś? - zapytałam Harriet. Już wszystko wróciło do normy. Impreza trwała.
- To Tristan Matthews, jeśli się nie mylę, to szkolny kujon.
No przecież! Oświeciło mnie. Ileż to razy widywałam go na korytarzu? Jednak nigdy zbytnio się nie kolegowaliśmy. Dwa zupełnie odmienne światy.
Chociaż...żałuje, że się na niego wydarłam. To był tylko wypadek.
- Powinnaś go przeprosić i wynagrodzić mu całą awanturę - doradziła Harr.
Miała racje. W końcu każdy ( nawet słynna ja ) może popełnić błąd.
- A co powiesz na kawiarnie w galerii? Idealne miejsce na spotkanie
- Idealnie - skwitowała Harriet moją propozycje.
Poszłam szukać Tristana, znalazłam go przy barze. On poderwał się jak oparzony.
- Cześć, chciałem cię przeprosić za tamto... - wydukał
Poklepałam go po ramieniu.
- Nie wygłupiaj się. To ja na ciebie nawrzeszczałam, a nie miałam powodu. Jest mi teraz strasznie głupio, więc w ramach rekompensaty zapraszam cię na kawę.
Jego humor wyraźnie się poprawił.
- Będę zaszczycony - skłonił się.
- W takim razie, do zobaczenia w środę o 16 Tristanie - odeszłam.





          Gwenny                                                           

wtorek, 23 kwietnia 2013

Ciąg dalszy nastąpił



Tristan

...
Jakiś mięśniak ( zapewne przekupiony przez mojego niedorozwiniętego umysłowo przyjaciela Dereck'a Gold'a ) gonił mnie. Gdy wbiegłem do ogrodu Lucasa ( co prawda prawie nie załapałbym się na to przyjęcie, ale jednak jestem ) jedyną drogą ucieczki okazała się boczna furtka. Biegłem coraz szybciej. Nie spostrzegłem, że coś jest wylane na płytkach, poślizgnąłem się i pojechałem. W swej dość krótkiej drodze ślizgiem do basenu, popchnąłem jakąś dziewczynę i razem wpadliśmy do wody. Przez chwile nie wynurzała głowy, przestraszyłem się i uniosłem ją do góry. Na powierzchni otworzyła oczy...


Gwen


Były koloru nieba. Jego oczy. Nigdy nie widziałam tak pięknych. Mój wybawca był cały...jakby to ująć...uroczy. Po chwili uświadomiłam sobie coś ważnego.
- Ty idioto, jestem cała mokra! Mogłam się przez ciebie utopić! Wrzasnęłam i zepsułam taką fajną atmosferę. Wygramoliłam się niczym kaczka z wody i ruszyłam w kierunku domu. Nie wiedziałam, że szkole plotkary już dawno uwieczniły mój wypadek na zdjęciu. Wszyscy się ze mnie śmiali! Totalna porażka! I pomyśleć, że wszystko przez tego blondyna!
- O mój... - wyrwało się Harriet, gdy mnie zobaczyła. Razem przesiedziałyśmy w łazience następne 30 min, by doprowadzić mnie do porządku.





Dla otuchy dorzucam zdj. moich nadgarstków  

niedziela, 21 kwietnia 2013

Imprezę czas zacząć!


Cały dom rozbrzmiewał muzyką. Drzwi otworzył nam sam gospodarz, nie szczędząc sobie przy tym uśmiechu. Wszędzie był ruch. Każda paczka ze szkoły okupowała jakiś kąt. Razem z Harriet udałyśmy się do kuchni w poszukiwaniu czegoś do picia. Potem usiadłyśmy na kanapie w salonie.
- To jak będzie z tym przystojniakiem? - zapytała Harriet po czym mrugnęła porozumiewawczo. Odpowiedziałam jej kuksańcem. Postanowiłam porzucić przyjaciółkę, obok której już zaczęli się kręcić chłopcy, i pójść poszukać Lucasa. Przyuważyłam go przy basenie, więc ruszyłam w jego kierunku. Musiałam uważać, gdyż w pobliżu czaiły się wścibskie Peggy-Sue i Lily-May, które miałyby ochotę dotrzymać towarzystwa takiemu ciachu. Nie uda im się to! Jak ja ich nie znoszę! Przyśpieszyłam kroku. W świetle księżyca tafla ogrodowego basenu rodziny Martinów, lśniła. Nawet nie zauważyłam, gdy Peggy-Sue specjalnie upuściła swój kubek i na kafelkach rozlał się podejrzliwie lepki płyn. Już prawie byłam przy nim gdy nagle...


Ciąg dalszy nastąpi już wkrótce :)






+ nasze zdjęcie z imprezy

piątek, 19 kwietnia 2013

Pare godzin przed imprezą


Aaaa- wrzeszczę  na cały głos i otwieram Harriet drzwi. Obie wyglądamy bosko. Tata obiecał, że nas podwiezie, więc nie musimy się martwić transportem. Ale kiedy w przyszłym roku zrobie prawo jazdy...będe demonem szybkości.
Wszystko miało zacząć się o 19, my jednak byłyśmy gotowe o 18.30. Zdążyłyśmy jeszcze razem wystylizować Marilyn ( dołącze zdjęcie i zobaczycie efekt). Muszę dobrze wypaść u Lucasa. On mnie lubi. Może nawet kocha? Może mamy szansę na pocałunek? Bylibyśmy najpopularniejszą parą w naszym liceum!
Ale to tylko moje fantazje.
Nie wiem co on myśli. Nie znam się na miłości. Jedynie to na podrywie i litości - zrymowałam i zamknęłam notes.
Jedziemy. Paa


Gwen i Harriet                                             


Oto niesamowite stylizacje mojej siostry

1 dzień przed imprezą



Ciuchy już gotowe, teraz trzeba dobrać odpowiedni makijaż. Do tej notki dorzuce zdj. mnie i Harriet w naszych kreacjach. Ostatnio tylko o tym myśle. Chce wypaść idealnie przy Lucasie. Przecież będzie tam cała szkoła! Każdy mój ruch tam, musi być dokładnie przemyślany. Nie moge się zbłaźnić.
- Nie rozpaczaj kochana Co takiego może pójść nie tak? - pocieszyła mnie Harr.
- Wszystko może - pomyślałam. 
Zdenerwowanie doprowadziło do tego, iż zamiast porządnej kolacji, zafundowałam sobie miskę truskawek.
Kocham truskawy <3


G.                                                      


 Harriet

i mój strój




2 dni przed imprezą u Lucasa


Dzień jak co dzień.
Znowu gdy szłam korytarzem, wszyscy gapili się na mój tyłek.
Oczywiście powiększałam, tak troszeczke, rok temu na urodzinki.
Stało się jednak coś niespodziewanego. Gdy wchodziłam do sali lekcyjnej, poślizgnęłam się na czymś lepkim i fiknęłam orła. Okazało się, że sprawcą mojego upadku był niejaki Dereck Gold - jeden z licznych szkolnych dowcipnisiów. Najwidoczniej nie przepada za mną. Miałam tylko nadzieję, że mojego wypadku nie dojrzały szkolne plotkary, siostry bliźniaczki Peggy-Sue i Lili-May. Są redaktorkami ,,Głosu Liceum'' i gdyby to wyciekło....uh...nawet nie chce o tym myśleć.
Co do Dereck'a, większość ludzi NIE na poziomie (takich jak on, jeśli wiesz co mam na myśli) mnie nie lubi. Uważają mnie za rozpuszczoną divę, którą nie jestem. Ale nie przejmuje się tym zbytnio. 
Jutro idziemy z Harriet na zakupy. Pora sprawić sobie coś ładnego na domówke. 
Cała galeria zadrży przed naszymi kartami kredytowymi ;)


 Gwen                                               




Zabrałam dzisiaj Marilyn do mojego fryzjera :)

czwartek, 18 kwietnia 2013

Pisze


Teraz trochę o szkole. Uczę się przeciętnie, a nawet kiepsko. Przyczyną jest mała ilość czasu jaką poświęcam edukacji. Ale za to na szkolnych korytarzach jestem gwiazdą. Popularność to moje drugie imię. Razem moją BFF Harriet Preston, królujemy. Na dodatek umawiam się z największym ciachem w całej budzie! Nie każda dziewczyna może stanąć u boku Lucasa Martina. Te płytkie bezguścia nie mają ze mną jakichkolwiek szans. Za tydzień ten przystojniak urządza domówkę, więc musze się przygotować, by wypaść jak najlepiej.
Teraz o moich zainteresowaniach i zajęciach.
Zbyt dużo się nie angażuje. Głównie imprezuje ze znajomymi, a potem odsypiam. Co weekend jakieś wyjście. Codziennie za to zabawiam się w klubach taty. On oczywiście pozwala mi, co przynosi mu jeszcze większy dochód. Tańcze tam, śpiewam, pale i...pije. Tak, pije, bo moje życie jest beznadziejne. Wszystko zaczęło się rok temu. Rodzice postanowili wprowadzić mnie w rodzinny biznes. Teraz żyje na bogato, ale powoli zaczynam mieć dość. Trace najlepsze lata mojego życia.
Oto niektóre minusy:
- mam kłopoty w szkole
- moje zajęcia ani troche nie przypominają odpowiednich dla nastolatki
- nie widzę przed sobą przyszłości
I co najważniejsze:
- jeszcze nigdy w życiu nie byłam naprawdę zakochana
Dziwne,prawda? Powoli się staczam, spadam na samo dno.
Nie, nie moge dalej pisać.
Wykańcza mnie to.
Kończę na dzisiaj.

                                                                                      Gwenny

To znowu ja



Wróciłam. Dziś nie było aż tak źle. To może teraz coś o mnie.
Nazywam się Gwen Johnson (moje pełne imie to Gwendolyn) , mam 17 lat i od dzisiaj będę zapisywać wszystkie moje przeżycia w tym notesie. Moje życie nie jest usłane różami, powiedzmy, że jest szare i ponure. Moi rodzice, Aurelia i Philip są bogaczami. Inaczej nie mogę tego ująć. Nasz dom jest ogromny, z wielkim tarasem i basenem. Wszyscy się w nim mieszczą. Nawet 6-letnia Marilyn i jej banda (tzn. pies, kot, pięć królików i papuga). Ja na szczęście posiadam swój cichy kącik. Towarzystwa w prawie królewskim pokoju dotrzymuje mi kameleon, o pięknym imieniu Cyk. Jutro napisze o szkole                                              
                                                                                                   
                                                                                    Znowu Gwen                                     









                      

środa, 17 kwietnia 2013

Zaczynam





Cholera. Znów się rozmazałam. Ileż można? Przecież jestem mistrzynią makijażu! A szło mi tak dobrze! Eh...Co?! Już prawie 18!!! Za chwilę będę spóźniona!  Szybko biegnę na dół, bo już mnie wołają.
-Ginger, zostaw mojego buta! - krzyczę na bieluśkiego pudelka stojącego w korytarzu. Ginger to pies mojej młodszej siostry Marilyn, ale mniejsza o to. Później napiszę o rodzinie. Na razie jadę do ,,pracy''. Uwierzcie, nie chcecie wiedzieć czym się zajmuję.                                          
                                                                                   Wasza Gwen